barcelona

W pustyni i w puszczy, rozdział 44, str. 2

299 M’Kunje i M’Pua nie próbowali jednak
reklama sms szczęścia po raz drugi z tej prostej przyczyny, że Kali codziennie po zachodzie słońca kazał ich wiązać. Jednakże kraj stawał się coraz bardziej suchy, a słońce wypalało niemiłosiernie dżunglę. Nie było widać nawet akacyj. Stada antylop pojawiały się ciągle, lecz mniej liczne. Osioł i konie znajdowały jeszcze dość pożywienia, gdyż pod wysoką wyschłą trawą ukrywała się w wielu miejscach niższa, bardziej zielona i mniej zeschnięta. Ale King, lubo nie przebierał – schudł. Gdy trafił na akację, łamał ją głową i objadał starannie liście i strąki nawet zeszłoroczne.
Karawana trafiała wprawdzie dotychczas codziennie na wodę, ale często na złą, którą trzeba było filtrować, lub na słoną, niezdatną wcale do picia.
Następnie zdarzało się kilkakrotnie, że wysłani naprzód przez Stasia
ludzie wracali pod wodzą Kalego nie znalazłszy ani kałuży, ani
strumienia ukrytego w rozpadlinie ziemnej, i Kali ze strapioną miną
oświadczał: „Madi apana” (nie ma wody). Staś zrozumiał, że ta ostatnia wielka podróż wcale nie będzie łatwiejsza od poprzednich, i począł się niepokoić o Nel. gdyż i w niej zaszły zmiany. Twarzyczka jej, zamiast opalać się na słońcu i wietrze, czyniła się z każdym dniem bledsza, a oczy traciły zwykły blask. Na suchej równinie, wolnej od komarów, nie groziła wprawdzie febra, ale widoczne było, że straszliwe upały wyniszczają siły dziewczynki. Chłopiec z politowaniem i z obawą patrzał teraz na
jej małe rączki, które stały się tak białe jak papier, i gorzko wyrzucał
sobie, że straciwszy zbyt wiele czasu na przygotowania i na
ćwiczenia Murzynów w strzelaniu, naraził ją na podróż w porze roku
tak znojnej. ćwiczenia Murzynów w strzelaniu, naraził ją na podróż w porze roku tak znojnej.ćwiczenia Murzynów w strzelaniu, naraził ją na podróż w porze roku tak znojnej.

2008-10-27 10:34:55