barcelona

W pustyni i w puszczy, rozdział 15, str. 2

97
Zwykle otoczywszy karawanę sięgali wśród wrzasku i gróźb
dzidami ku piersiom ludzi lub mierzyli do nich z karabinów, na co
Idrys odpowiadał krzykiem, że on i jego brat należą do pokolenia
Dangalów, tego samego, do którego należy Mahdi, i że wiozą
prorokowi białe dzieci jako niewolników. To jedno wstrzymywało dzicz od gwałtów. W Stasiu, gdy wreszcie zetknął się z tą okropną
rzeczywistością, zamierała dusza na myśl, co czeka ich oboje w
dniach następnych, a i Idrys, który żył poprzednio długie lata w kraju
ucywilizowanym, nie wyobrażał sobie nic podobnego. Rad też był, gdy pewnego wieczora ogarnął ich zbrojny oddział emira Nur-el- Tadhila i poprowadził do Chartumu. Nur-el-Tadhil, zanim uciekł do Mahdiego, był przedtem oficerem egipskim w pułku murzyńskim chedywa, nie był więc tak dziki jak inni
reklama sms mahdyści i Idrys mógł się z nim łatwiej porozumieć. Ale i tu czekał go zawód. Wyobrażał on sobie, że przybycie jego z białymi dziećmi do obozu Mahdiego wzbudzi podziw, choćby tylko ze względu na szalone trudy i niebezpieczeństwo drogi.
Spodziewał się,
że mahdyści przyjmą go z zapałem, z otwartymi ramionami i że go
odprowadzą w tryumfie do proroka, a ów obsypie go złotem i
pochwałami, jako człowieka, który nie wahał się narazić głowy, by
oddać usługę jego krewnej Fatmie. Tymczasem mahdyści przykładali
98
dzidy do piersi uczestników karawany, a Nur-el-Tadhil słuchał dość
obojętnie opowiadań o podróży; w końcu zapytany, czy zna Smaina,
męża Fatmy, rzekł:
– Nie, w Omdurmanie i w Chartumie znajduje się przeszło sto
tysięcy wojowników, więc łatwo się nie spotkać i nie wszyscy
oficerowie się znają. Państwo proroka jest ogromne, a przeto wielu emirów rządzi odległymi miastami, w Sennarze, w Kordofanie i Darfurze, i około Faszody. Być może, że tego Smeina, o którego się pytasz, nie ma obecnie przy boku proroka. Idrysa dotknął pewien lekceważący ton, z jakim Nur mówił o „tym Smainie”, więc odpowiedział z odcieniem niecierpliwości: – Smain żonaty jest z siostrą cioteczną Mahdiego, a zatem dzieci Smaina są krewnymi proroka. Nur-el-Tadhil wzruszył ramionami. – Mahdi ma wielu krewnych i nie może o wszystkich pamiętać. Czas jakiś jechali w milczeniu, po czym Idrys znów zapytał: – Jak prędko dojedziemy do Chartumu? – Przed północą – odpowiedział Tadhil spoglądając na gwiazdy, które poczęły ukazywać się na wschodniej stronie nieba. – Czy o tak późnej godzinie będę mógł dostać żywności i obroków? Od ostatniego wypoczynku w południe nie jedliśmy nic. – Dziś przenocuję i pożywię was w domu swoim, ale jutro w Omdurmanie sam musisz się starać o jadło – i z góry cię uprzedzam, że nie przyjdzie ci to łatwo. – Dlaczego? – Bo jest wojna. Ludzie od kilku lat nie obsiewali pól i żywili się tylko mięsem, więc gdy wreszcie zbrakło i bydła, przyszedł głód. Głód jest w całym Sudanie i worek durry kosztuje dziś więcej niż niewolnik.
W pustyni i w puszczy, rozdział 15, str. 2 reklama sms fragment 20

2008-10-17 10:11:12