..
Prus Lalka, Tom 2 rozdział 4 |
- Sprzedałem mój materiał wybuchowy anglo-amerykańskiej kompanii i zdaje się, zrobiłem niezły interes. Sto pięćdziesiąt tysięcy franków gotówką z góry i dwadzieścia pięć centimów od każdego tłumacz angielskiego sprzedanego kilograma. - No, w tych warunkach chyba zarzuci pan swoje metale - rzekł uśmiechając się Wokulski. Geist spojrzał na niego z pobłażliwą wzgardą. - Warunki te - odparł - o tyle zmieniły moje położenie, że na parę lat nie potrzebuję się troszczyć o majętnego wspólnika. Lecz co do metalów, właśnie w tej chwili pracuję nad nimi, spojrzyj. Otworzył drzwi na lewo od sieni. Wokulski zobaczył rozległą, kwadratową salę, bardzo chłodną. Na środku jej stał ogromny cylinder, podobny do kadzi: stalowa ściana jej miała z łokieć grubości i była w czterech miejscach ściśnięta potężnymi obręczami. Do górnego dna byly przytwierdzone jakieś aparaty: jeden podobny do klapy bezpieczeństwa, spod której od czasu do czasu wydobywał się obłoczek pary i szybko niknął w powietrzu, drugi przypominał manometr, którego skazówka jest w ruchu. - Kocioł parowy?. - spytał Wokulski. - Dlaczegóż takie grube ściany? - Dotknij go - rzekł Geist. Wokulski dotknął i syknął z bólu. Na palcach wyskoczyły mu pęcherze, lecz nie z gorąca, tylko z zimna. Kadź była straszliwie zimna, co zresztą czuło się w całej sali. - Sześćset atmosfer ciśnienia wewnętrznego - dodał Geist nie zważając na przygodę od Wokulskiego który aż wstrząsnął się usłyszawsy taką cyfrę. - Wulkan!. - szepnął. Prus Lalka, Tom 2 rozdział 4 tłumacz angielskiego fragment 560 |
| 2008-11-07 18:30:16 |