Prus Lalka, Tom 2 rozdział 4

- Nie sód i nie potas?. - pytał Geist. - Nie. - Weźże do rąk tę stal. Tu już podziw Wokulskiego przeszedł w pewien rodzaj zaniepokojenia: owa rzekoma stal była lekką jak płatek bibułki. - Chyba jest pusta w środku?.
- Więc przetnij tę sztabkę, a jeżeli nie masz czym, przyjedź do mnie. Zobaczysz tam nierównie więcej podobnych osobliwości i będziesz mógł robić z nimi próby, jakie ci się podoba. Wokulski oglądał po kolei ów metal cięższy od platyny, drugi metal przeźroczysty, trzeci lżejszy od puchu. Dopóki trzymał je w rękach, wydawały mu się rzeczami najnaturalniejszymi pod słońcem: cóż jest bowiem naturalniejszego aniżeli przedmiot, który oddziaływa na zmysły? Lecz gdy oddał próbki Geistowi, ogarniało go zdziwienie i niedowierzanie, zdziwienie i obawa. Więc znowu oglądał je, kręcił głową, wierzył i wątpił na przemian. - No i cóż? - zapytał Geist. - Czy pokazywał pan to chemikom? - Pokazywałem. - I cóż oni?. - Obejrzeli, pokiwali głowami i powiedzieli, że to blaga i kuglarstwo, którym poważna nauka zajmować się nie może. - Jak to, więc nawet nie robili prób? - spytał Wokulski. - Nie. Niektórzy z nich wprost mówili, że mając do wyboru między pogwałceniem "praw natury" a złudzeniami własnych zmysłów, wolą nie dowierzać zmysłom. I jeszcze dodawali, że robienie poważnych doświadczeń z podobnymi kuglarstwami może obłąkać zdrowy rozsądek i stanowczo wyrzekli się doświadczeń.
Prus Lalka, Tom 2 rozdział 4 tłumacz angielskiego fragment 240

2008-11-07 18:30:16