Przez otwarte drzwi na lewo widać było szafy zapełnione aktami, trzech dependentów szybko piszących i kilku gości z waszecia, z których jeden miał fizjognomię kryminalną, a reszta - bardzo
Prus Lalka, Tom 1 rozdział 12 |
nie wyrzucać na podtrzymanie ich trzydziestu tysięcy rubli. Otóż do skrzyżowania pomagam panu, ale do strwonienia trzydziestu tysięcy rubli - nie!.
- Nic nie rozumiem pana - odparł cicho Wokulski.
- Rozumiesz, tylko nie tłumacz angielski ufasz mi. Wielka to cnota nieufność, leczyć z niej pana nie będę. Tyle ci powiem : Łęcki - bankrut może zostać. krewnym nawet kupca, a tym bardziej kupca - szlachcica. Ale Łęcki z trzydziestoma tysiącami rubli w kieszeni!. - Panie mecenasie - przerwał Wokulski - czy zechce pan w moim imieniu stanąć do licytacji tego domu? - Stanę, lecz ponad to, co da pani Krzeszowska, postąpię najwyżej parę tysięcy. Wybacz pan, panie Wokulski, ale sam z sobą licytować się nie będę. - A jeżeli znajdzie się trzeci licytant? - Ha! w takim razie i jego zdystansuję, ażeby dogodzić pańskiemu kaprysowi. Wokulski wstał. - Dziękuję panu - rzekł - za parę słów szczerszych. Ma pan rację, ale i ja mam moje racje. Pieniądze przyniosę panu jutro; teraz do widzenia. - Żal mi pana - odpowiedział adwokat ściskając go za rękę. - Dlaczegóż to? - Dlatego, panie, że kto chce zdobyć, musi zwyciężyć, zdusić przeciwnika, nie zaś karmić go z własnej spiżarni. Popełniasz pan błąd, który cię raczej odsunie, aniżeli zbliży do celu. - Myli się pan. - Romantyk!. Prus Lalka, Tom 1 rozdział 12 tłumacz angielski fragment 340 |
| 2008-11-07 17:01:14 |