. Żebym miał zapłacić od siebie sto rubli, klacz wygra.

Prus Lalka, Tom 1 rozdział 12

- mruknął adwokat. - Aha!. Fizjognomia i cała postawa jego zmieniła się do niepoznania. Pociągnał z wielkiego bursztynu ogromny kłąb dymu, rozparł się na fotelu i trzęsąc ręką w stronę Wokulskiego mówił: - Rozumiemy się, panie Wokulski. Wyznam ci, że jeszcze przed pięcioma minutami podejrzewałem cię,
tłumacz angielski sam nie wiem o co, bo interesa twoje są czyste. Ale w tej chwili, wierz mi, masz we mnie tylko człowieka życzliwego i. sprzymierzeńca. - Toraz ja pana nie rozumiem - szepnął, spuszczając oczy Wokulski. Adwokatowi na policzkach wystąpiły ceglaste rumieńce. Zadzwonił - wszedł służący. - Nie wpuszczać tu nikogo, dopóki nie zawołam - rzekł. - Słucham pana mecenasa - odparł markotny lokaj. Znowu zostali we dwu. - Panie. Stanisławie - zaczął adwokat. - Pan wie, co to jest nasza arystokracja i jej dodatki?. Jest to parę tysięcy ludzi, którzy wysysają cały kraj, topią pieniądze za granicą, przywożą stamtąd najgorsze nałogi, zarażają nimi klasy średnie, niby to zdrowe, i - sami giną bez ratunku: ekonomicznie, fizjologicznie i moralnie Gdyby zmusić ich do pracy, gdyby skrzyżować z innymi warstwami, może. byłby z tego jaki pożytek, bo jużci są to organizacje subtelniejsze od naszych. Rozumie pan. skrzyżować, ale.
Prus Lalka, Tom 1 rozdział 12 tłumacz angielski fragment 320

2008-11-07 17:01:14