barcelona

Krasicki, Monachomachia, pieśń 1

Zazdrość od wieków na nas się oburza. Zgnębić niewinnych pragnie w tych krainach. Już jad z pokątnych kryjówek wynurza, Chce się sadowić na naszych ruinach. Od gór Karmelu niebo się zachmurza. Równa zajadłość w Augustyna synach; I tym, co z cicha działają,
reklama sms nie wierzmy: Pókiśmy w siłach, na wszystkich uderzmy". Ojciec Pankracy, Nestor różańcowy, Co trzykroć braci i siostry odnowił, Nim puścił strumień łagodnej wymowy, Najprzód starszyznę i braci pozdrowił: Słodkimi serca zniewalając słowy, Miękczył umysły a nadzieje wznowił. Wierzcie - rzekł - bracia, zgrzybiałej siwiźnie: Rzadko się płochość z ust starych wyśliźnie. Od tylu czasów siedząc na urzędzie, Znam, co są ludzie, wiem, co są zakony. Wkrada się zazdrość, wkrada niechęć wszędzie; I święty kaptur, chociaż uwielbiony, Nigdy tak mocnym, tak dzielnym nie będzie, Żeby człek pod nim był ubezpieczony. Choć w zacność, mądrość każdy z was zamożny, Niech będzie czuły, niech będzie ostrożny. O mili bracia, gdybyście wiedzieli, Jakie to były niegdyś wasze przodki! Inaczej wtenczas niż teraz myśleli, Insze sposoby były, insze środki. Lepiej się działo, byliśmy weseli; Teraz, nieczułe i gnuśne wyrodki, Albo zbyt trwożni, albo zbyt zuchwali, Nie ważym rzeczy na roztropnej szali. Moja więc rada: wyzwać na dysputę Tych, co się nad nas gwałtownie wynoszą. Niech znają bronie jeszcze nie zepsute, Niechaj litości, zwyciężeni, proszą; A za najsroższą hardości pokutę Niech oni sami nasze laury głoszą. Wyjdziemy sławni z niesłusznej potwarzy, Zgnębim potwarców. tak robili starzy". Rzekł; i natychmiast doktor się obudził, Przeor odecknął, lektor przetarł oczy; Makary, co się słuchaniem utrudził, Wymknął się cicho i ku celi toczy. Ojciec Ildefons, co równie się znudził, Bryknął jak rześki rumak na poboczy. Morfeusz, patrząc na dzieci kochane, Siał słodkie spania i sny pożądane.

2008-11-16 09:58:32