Ta, która nasze padoły przebiega I samym tylko nieszczęściem się pasie, Jędza niezgody, co Parysa-zbiega Znalazła niegdyś na górnym Idasie, Słodki raj mnichów gdy w locie postrzega,

Krasicki, Monachomachia, pieśń 1

Rażą umysły żądze rozjuszone, Budzą się mnichy, letargiem uśpione. Wtenczas, nie mogąc znieść tego rozruchu, Ojciec Hilary obudzić się raczył. Wtenczas ksiądz przeor, porwawszy się z puchu, Pierwszy raz w życiu jutrzenkę obaczył. Klął ojciec doktor czułość swego słuchu, Wstał i widokiem swym ojców uraczył I co się rzadko w zgromadzeniu zdarza, Pędem niezwykłym wpadł do refektarza.

Na taki widok zbiegłe braci trzody
Pod rzędem kuflów garncowych uklękły:
Biegli ojcowie za mistrzem w zawody;
Ten, strachem zdjęty i srodze przelękły,
Wprzód otarł z potu mięsiste jagody,
Siadł, ławy pod nim dubeltowe jękły,
Siadł, strząsnął mycką, kaptura poprawił
I tak wspaniałe wyroki objawił:

Bracia najmilsi! Ach, cóż się to dzieje?
Cóż to za rozruch u nas niesłychany?
Czy do piwnicy wkradli się złodzieje?
Czy wyschły kufle, gąsiory i dzbany?
Mówcie!. Cokolwiek bądź, srodze boleję; Trzeba wam pokój wrócić pożądany." Wtem
tłumacz polsko angielski się zakrztusił, jęknął, łzami zalał; Przeor tymczasem pełny kubek nalał. Już się dobywał na perorę nową Doktor, gdy postrzegł likwor przeźroczysty. Wódka to była, co ją zwą kminkową, Przy niej toruński piernik pozłocisty, Sucharki masą oblane cukrową, Dar przeoryszy niegdyś uroczysty.
Zachęca przeor, w urzędzie chwalebny:
Racz się posilić, ojcze przewielebny!"

O rzadki darze przedziwnej wymowy,
Któż ci się oprzeć, któż sprzeciwić zdoła?
Tak łagodnymi zniewolony słowy,
Wziął doktor kubek w pocie swego czoła,
Łyknął dla zdrowia posiłek gotowy;
Lecz żeby jeszcze myśl przyszła wesoła,
W świętym orszaku, w gronie miłych dzieci
Raczył się napić raz drugi i trzeci. Jako po smutnej chwili, która mroczy, W pierwszym świtaniu rumienią się zorze, Uwiędłe ziółka wdzięczna rosa moczy I rzeźwi kwiatki w tak przyjemnej porze, Wyiskrzyły się przewielebne oczy Po słodko-dzielnym wódczanym likworze. Odkrząknął żwawo, niby się uśmiechnął, Przymrużył oczy, nadął się i kichnął. Na takie hasło ojcowie, co rzędem Według godności i starszeństwa stali, Najprzyzwoitszym poruszeni względem, Wiwat!" chórowym tonem zawołali.
Ojciec Honorat, najbliższy urzędem,
Którego bracia wielce szanowali,
Niegdyś promotor sławny różańcowy,
Tymi najpierwszy aplaudował słowy:

Pisze Chryzyppus o Alfonsie krolu,
Kiedy prowadził wojnę z Baktryjany,
Iż wpośród bitwy na licejskim polu
Od wojska swego będąc odbieżany,
Stanął, a wody czerpnąwszy z Paktolu,
Tak się orzeźwił, iż zgnębił pogany. Stąd poszło lemma na marmurze ryte >>Pereat umbra!<< Lemma znamienite. Wiem, bom to czytał w uczonym Tostacie, Po ciemnej nocy że jasny dzień wschodzi. Na godnym kiedy cnota majestacie Siędzie, o szczęściu wątpić się nie godzi. Czegoż się, mili bracia, obawiacie? Z nami jest ojciec doktor i dobrodziéj. Dał szczęsne hasło, orzeźwił swym wzrokiem; Cieszmy się pewnym Fortuny wyrokiem".

Skończył; natychmiast, skosztowawszy trunku,
Ojciec Gaudenty z rzędu się wytoczył,
A znieść nie mogąc srogiego frasunku,
Na pół drzemiące oczy łzami zmoczył,
Rzekł: Okoliczność złego jest gatunku,
Nie chcę ja, żebym podchlebstwem wykroczył;
Rozruch dzisiejszy smutne wieści głosi;
Wiem ja, ojcowie, na co się zanosi.
Krasicki, Monachomachia, pieśń 1 tłumacz polsko angielski fragment 40

2008-11-16 09:58:32