Edukacja, języki
Aptekarzowa - Anton Czechow |
Miasteczko B…, składające się z dwóch czy trzech krzywych ulic, pogrążone jest w głębokim śnie. W zastygłym powietrzu — cisza zupełna. Słychać tylko, jak gdzieś, pewnie za miastem, szczeka pies słabym, ochrypłym tenorem. Zbliża się świt.
Wszystko już śpi od dawna. Nie śpi tylko młoda żona prowizora, właściciela apte Aptekarzowa - Anton Czechow |
| 2009-08-06 21:40:10 |
Sprzedaż, reklama cd |
Co sprzedawać?
Najprostszą odpowiedzią na to pytanie jest sprzedawanie tego co klient chce kupić.
Jeżeli okaże się że klient akurat nie chce naszego towaru, musimy wytworzyć w nim taką potrzebę. Do kreowanie potrzeb w dzisiejszym społeczeństwie używa się reklamy.
Tak więc i my musimy zareklamować nasz towar.
Najpopularnie Sprzedaż, reklama cd |
| 2008-12-19 04:19:39 |
Krasicki, Pochwała wieku |
Ignacy Krasicki
Satyry, Część druga
Pochwała wieku
„Lepiej teraz niż przedtem”. „Dlaczego?” „Bo lepiej.
To dowód oczywisty. Świat się coraz krzepi.
Nabrał z laty rozumu, a im bardziej stary,
Tym dzielniej zeszły, co go szpeciły, przywary”.
„Ale dlaczego lepiej?” „Dlatego że byli
Lepsze syny od Krasicki, Pochwała wieku |
| 2008-11-26 09:58:33 |
Krasicki, Złość ukryta i jawna |
Ignacy Krasicki
Satyry, Część pierwsza
Złość ukryta i jawna
Łatwiej nie łgać poetom, ministrom nie zwodzić,
Łatwiej głupiego przeprzeć, wodę z ogniem zgodzić
Niż zrachować filuty: ciżba, wojsko spore.
Skąd zacząć? Spośród tłumu na hazard wybiorę.
Wojciech jadem zaprawny, co go wewnątrz mieści,
Zd Krasicki, Złość ukryta i jawna |
| 2008-11-26 09:53:17 |
Andersen, Brzydkie kaczątko |
Hans Christian Andersen
Brzydkie kaczątko
Prześlicznie było na wsi. Lato gorące, pogodne, żółte zboże na polach, owies jeszcze zielony, na łąkach wielkie stogi pachnącego siana, a bociany przechadzają się powoli, na wysokich, czerwonych nogach i klekoczą po egipsku, bo takim językiem nauczyły się mówić od matek. Andersen, Brzydkie kaczątko |
| 2008-11-20 10:23:04 |
Konopnicka, Nasza szkapa |
Maria Konopnicka
Nasza szkapa
Zaczęło się to od starego łóżka, cośmy na nim we trzech sypiali.
Tego dnia ojciec zły czegoś z rzeki wrócił i, siadłszy na ławie, ręką głowę potarł. Pytała się matka raz i drugi, co mu, ale dopiero za trzecim razem odpowiedział, że się ta robota koło żwiru skończyła i Konopnicka, Nasza szkapa |
| 2008-11-20 10:22:03 |
Krasiński, Nie-Boska komedia, cz.2 |
CZĘŚĆ DRUGA
Czemu, o dziecię, nie hasasz na kijku , nic bawisz się lalką, much nie mordujesz, nie wbijasz na pal motyli, nie tarzasz się po trawnikach, nie kradniesz łakoci, nie oblewasz łzami wszystkich liter od A do Z? - Królu much i motyli, przyjacielu poliszynela, czarcie maleńki, czemuś tak podobny do aniołka? - Co znaczą tw Krasiński, Nie-Boska komedia, cz.2 |
| 2008-11-16 10:03:36 |
Krasicki, Monachomachia, pieśń 1 |
Pieśń pierwsza
Nie wszystko złoto, co się świeci z góry,
Ani ten śmiały, co się zwierzchnie sroży;
Zewnętrzna postać nie czyni natury,
Serce, nie odzież, ośmiela lub trwoży.
Dzierżyła miejsca szyszaków kaptury-
Nieraz rycerzem bywał sługa boży.
Wkrada się zjadłoś i w kąty spokojne,
Taką ja śpiewać przedsięwzią Krasicki, Monachomachia, pieśń 1 |
| 2008-11-16 09:58:32 |
PAN TADEUSZ, KSIĘGA PIERWSZA |
GOSPODARSTWO
Treść:
Powrót panicza - Spotkanie się najpierwsze w pokoiku, drugie u stołu - Ważna Sędziego nauka o grzeczności - Podkomorzego uwagi polityczne nad modami - Początek sporu o Kusego i Sokoła - Żale Wojskiego - Ostatni Woźny Trybunału - Rzut oka na ówczesny stan polityczny Litwy i Europy.
Litwo! Ojczyzno moja! ty je PAN TADEUSZ, KSIĘGA PIERWSZA |
| 2008-11-11 15:55:46 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 17, str. 2 |
Teraz przekonał się, że Chartum i cały kraj jest w ręku Mahdiego i że rząd
egipski również jak Anglia myślą raczej o tym, jakby bronić Egipt
przed dalszymi zaborami, nie zaś o wydobyciu z niewoli jeńców
europejskich.
Zrozumiał, że oboje z Nel wpadli w przepaść, z której nie masz
wyjścia – i te myśli, w połączeniu W pustyni i w puszczy, rozdział 17, str. 2 |
| 2008-11-08 00:42:39 |
Prus Lalka, Tom 2 rozdział 15 |
TEMPUS FUGIT, AETERNITAS MANET
Jakkolwiek sprawa z Maruszewiczem załatwiła się we cztery oczy, jednak wieść o niej rozeszła się... Wokulski powiedział o tym Rzeckiemu i kazał wykreślić z księgi rzekomy dług barona. Maruszewicz zaś opowiedział baronowi dodając, że baron już nie powinien gniewać się na niego, ponieważ dług zost Prus Lalka, Tom 2 rozdział 15 |
| 2008-11-07 18:35:47 |
Prus Lalka, Tom 2 rozdział 9 |
PAMIĘTNIK STAREGO SUBIEKTA
"Mamy tedy rok 1879.
Gdybym był przesądny, a nade wszystko gdybym nie rozumiał, że po najgorszych czasach nadchodzą dobre, lękałbym się tego roku 1879. Bo jeżeli jego poprzednik zakończył się źle, to już on zaczął się jeszcze gorzej.
Anglia, na przykład, w końcu roku zeszłego wdeptała w wojnę z A Prus Lalka, Tom 2 rozdział 9 |
| 2008-11-07 18:32:30 |
Prus Lalka, Tom 1 rozdział 11 |
STARE MARZENIA I NOWE ZNAJOMOŚCI
Pani Meliton przeszła twardą szkołę życia, w której nauczyła się nawet lekceważyć powszechnie przyjęte opinie.
Za młodu mówiono jej powszechnie, że panna ładna i dobra, choćby nie miała majątku, może jednak wyjść za mąż. Była dobrą i ładną, lecz za mąż nie wyszła. Później mówiono Prus Lalka, Tom 1 rozdział 11 |
| 2008-11-07 17:00:38 |
SKLEPY CYNAMONOWE, SKLEPY CYNAMONOWE |
W okresie najkrótszych, sennych dni zimowych, ujętych z obu stron, od poranku i od wieczora, w futrzane krawędzie zmierzchów, gdy miasto rozgałęziało się coraz głębiej w labirynty zimowych nocy, z trudem przywoływane przez krótki świt do opamiętania, do powrotu - ojciec mój był już zatracony, zaprzedany, zaprzysiężony tamtej sfer SKLEPY CYNAMONOWE, SKLEPY CYNAMONOWE |
| 2008-11-06 21:43:32 |
Sklepy cynamonowe,nawiedzenie,1 |
Już wówczas miasto nasze popadało coraz bardziej w chroniczną szarość zmierzchu, porastało na krawędziach liszajem cienia, puszystą pleśnią i mchem koloru żelaza.
Ledwo rozpowity z brunatnych dymów i mgieł poranka - przechylał się dzień od razu w niskie bursztynowe popołudnie, stawał się przez chwilę przezroczysty i złoty jak Sklepy cynamonowe,nawiedzenie,1 |
| 2008-11-06 21:25:47 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 46, str. 1 |
314
Wyprawa kapitana Glena i doktora Clarego nie miała bynajmniej
na celu odszukania Stasia i Nel. Była to liczna i sowicie zaopatrzona
ekspedycja rządowa, wysłana dla zbadania wschodnio-północnych
stoków olbrzymiej góry Kilima–Ndżaro oraz mało jeszcze znanych
obszernych krain położonych na północ od tej góry. Zarówno
W pustyni i w puszczy, rozdział 46, str. 1 |
| 2008-10-27 10:41:34 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 44, str. 3 |
300
Wśród tych obaw upływał dzień za dniem. Słońce wypijało
wilgoć i życie z ziemi coraz chciwiej i niemiłosierniej. Trawy
pokurczyły się i zeschły do tego stopnia, że kruszyły się pod nogami
antylop i że przebiegające stada, lubo nieliczne, wznosiły tumany
kurzawy. Jednakże podróżnicy trafili raz jeszcze na rzeczk W pustyni i w puszczy, rozdział 44, str. 3 |
| 2008-10-27 10:35:04 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 44, str. 2 |
299
M’Kunje i M’Pua nie próbowali jednak szczęścia po raz drugi z
tej prostej przyczyny, że Kali codziennie po zachodzie słońca kazał
ich wiązać.
Jednakże kraj stawał się coraz bardziej suchy, a słońce wypalało
niemiłosiernie dżunglę. Nie było widać nawet akacyj. Stada antylop
pojawiały się ciągle, lecz mniej W pustyni i w puszczy, rozdział 44, str. 2 |
| 2008-10-27 10:34:55 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 41, str. 2 |
284
Staś nie pognał straszliwego Kinga do bitwy, pozwolił mu tylko
ryczeć na tym większy postrach nieprzyjaciół. Sam nie wypalił też
ani razu ze swego sztucera do Samburów, albowiem po pierwsze,
obiecał małej Nel opuszczając Luelę, że nikogo nie zabije, a po wtóre
– nie miał istotnie ochoty zabijać ludzi, którzy ani j W pustyni i w puszczy, rozdział 41, str. 2 |
| 2008-10-26 10:54:31 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 41, str. 1 |
282
Lecz Staś po krótkim wypoczynku pod wałami Lueli ruszył z
Kalim na czele trzystu wojowników jeszcze przed zachodem słońca
ku bomie Fumby, chciał bowiem uderzyć na Samburu w nocy, licząc
na to, że w ciemnościach „węże ogniste” większe sprawią wrażenie.
Droga od Lueli do góry Boko, na której bronił się Fumba, wy W pustyni i w puszczy, rozdział 41, str. 1 |
| 2008-10-26 10:54:22 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 38, str. 4 |
257
M’Rua i jego niewolnicy poruszyli się i nie przestając
„yancigować” ani na chwilę, posunęli się o kilkanaście kroków
naprzód, ale zbliżali się ostrożnie, albowiem i zabobonny lęk przed
Mzimu, i prosty strach przed słoniem hamowały ich kroki. Widok
Saby przeraził ich na nowo, gdyż poczytali go za wobo, to jest za W pustyni i w puszczy, rozdział 38, str. 4 |
| 2008-10-24 10:21:24 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 37, str. 4 |
249
Lecz z drugiej strony obecność Kinga usuwała mnóstwo
niebezpieczeństw. Złośliwe i zuchwałe bawoły, które spotkali tegoż
dnia dążące do małego jeziorka, gdzie zbierał się pod wieczór
wszelki zwierz okoliczny, pierzchły na jego widok także i
okrążywszy całe jeziorko piły po drugiej stronie. W nocy King,
przywi W pustyni i w puszczy, rozdział 37, str. 4 |
| 2008-10-24 10:20:20 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 35, str. 3 |
237
Staś wracał z przeglądu z radością w duszy: „Powietrze jest
zdrowe – mówił sobie – bezpieczeństwo zupełne, żywności w bród i
pięknie jak w raju!” Wróciwszy do chaty Nel przekonał się, że jednak
na wyspie znalazło się większe zwierzę, a nawet dwoje, gdyż mały
Nasibu wykrył przez ten czas w gęstwinie ban W pustyni i w puszczy, rozdział 35, str. 3 |
| 2008-10-24 10:18:33 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 35, str. 2 |
236
„Wyspę” otaczało morze dżungli i widok z niej był ogromnie
rozległy. Od wschodu siniało pasmo gór Karamojo. Na południu
widać było też znaczne wyniosłości, które, wnosząc z ich ciemnej
barwy, musiały być pokryte lasem. Natomiast ze strony zachodniej
wzrok leciał aż do granicy widnokręgu, na której dżungla sty W pustyni i w puszczy, rozdział 35, str. 2 |
| 2008-10-24 10:18:24 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 34, str. 3 |
Staś po urządzeniu miny wcisnął ją w najgłębszą szparę, po czym
zalepił całkowicie szparę gliną zostawiając tylko mały otwór, przez
który zwieszał się lont ukręcony z suchych włókien palmowych i
potarty zmielonym prochem. Stanowcza chwila wreszcie nadeszła;
Staś zapalił osobiście naprochowany sznurek, po czym pomkn W pustyni i w puszczy, rozdział 34, str. 3 |
| 2008-10-24 10:17:30 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 33, str. 5 |
228
Staś z litością i przerażeniem począł przypatrywać się śpiącym.
Ciała ich były barwy popielatej, co u Murzynów oznacza bladość.
Jedni mieli oczy zamknięte, drudzy na wpół otwarte, ale i ci spali
głęboko, gdyż źrenice ich były nieczułe na światło. Niektórym
popuchły kolana. Wszyscy byli przeraźliwie chudzi, W pustyni i w puszczy, rozdział 33, str. 5 |
| 2008-10-23 09:19:08 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 30, str. 4 |
Po drodze spotkał Kalego, który poszedł zobaczyć, czy zły
Mzimu zjadł ofiarowane mu wczoraj mięso. Młody Murzyn kochając
małą bibi modlił się także za nią, ale modlił się w całkiem odmienny
sposób. Mówił mianowicie złemu Mzimu, że jeśli bibi wyzdrowieje,
to on mu co dzień przyniesie kawałek mięsa, ale jeśli umrze W pustyni i w puszczy, rozdział 30, str. 4 |
| 2008-10-22 23:27:46 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 27, str. 3 |
Dalszą rozmowę powstrzymało przybycie Kalego, który przyniósł
zabitą zebrę i jej młode, zagryzione przez Sabę. Było to szczęście dla
brytana, że pobiegłszy za Kalim nie był przy rozprawie z pytonem,
byłby bowiem pogonił za nim i doścignąwszy go zginął w jego
morderczych skrętach, zanim Staś zdołałby mu przyjść na W pustyni i w puszczy, rozdział 27, str. 3 |
| 2008-10-20 23:07:58 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 25, str. 5 |
173
I myśli te wprawiły go w doskonały humor, toteż spoglądając z
góry na główkę Nel opartą na jego piersiach mówił sobie wesoło, ale
zarazem nie bez pewnego zdziwienia:
„Szczególna jednak rzecz, jak ja tę małą muchę lubię! Co prawda
lubiłem ją zawsze, ale teraz to coraz więcej!”
I nie wiedząc, jak sobie tak W pustyni i w puszczy, rozdział 25, str. 5 |
| 2008-10-20 23:07:46 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 25, str. 2 |
Staś krążąc koło obozowiska odnalazł wreszcie na rozmiękłej
ziemi wyciski kopyt końskich. Ślady szły w stronę lasu, a potem
skręcały ku wąwozowi. Była to okoliczność pomyślna, albowiem
połapanie koni w wąwozie nie przedstawiało wielkich trudności. O
kilkanaście kroków dalej znalazło się w trawie pęto, które jede W pustyni i w puszczy, rozdział 25, str. 2 |
| 2008-10-20 23:07:29 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 24, str. 4 |
161
Ulewa potężniała z każdą chwilą. Deszcz dudnił po twardych
liściach nabaku i pluskał. Gdyby ognisko nie było pod osłoną
konarów, byłoby zgasło od razu, ale i tak unosił się nad nim
przeważnie dym, wśród którego przebłyskiwały wąskie, błękitne
płomyki. Kali dał za wygraną i nie dokładał więcej suszu. Nat W pustyni i w puszczy, rozdział 24, str. 4 |
| 2008-10-20 23:07:11 |
W pustyni i w puszczy, rozdział 15, str. 2 |
97
Zwykle otoczywszy karawanę sięgali wśród wrzasku i gróźb
dzidami ku piersiom ludzi lub mierzyli do nich z karabinów, na co
Idrys odpowiadał krzykiem, że on i jego brat należą do pokolenia
Dangalów, tego samego, do którego należy Mahdi, i że wiozą
prorokowi białe dzieci jako niewolników. To jedno wstrzymywało
dzicz W pustyni i w puszczy, rozdział 15, str. 2 |
| 2008-10-17 10:11:12 |