Andersen, Królowa śniegu |
— To sny o polowaniu śpieszą do księcia pana i księżniczki — uspokoił ją kruk natychmiast.
Mijali szereg przepysznych pokoi, których ściany obite były czerwonym, błękitnym lub żółtym atłasem, sztuczne kwiaty pokrywały je wieńcami, wszędzie lśniły kosztowne sprzęty i klejnoty; wreszcie stanęli w królewskiej sypialni. Tu sufit przypominał piękną koronę palmy o wspaniałych, szklanych liściach, a na środku, na grubej łodydze ze złota, wisiały dwa łóżeczka w kształcie lilii: jedno białe, gdzie spoczywała księżniczka, drugie purpurowe, gdzie może Kaj sypiał.
Gerda pochyliła się nad nim ciekawie i zobaczyła jego opaloną szyję. Ucieszona, krzyknęła głośno; sny natychmiast pomknęły wzdłuż ściany z pokoju, a książę się obudził, podniósł głowę i — to nie był Kaj.
Z drugiej lilii wychyliła się główka księżniczki, która patrzyła także, co się stało.
Gerda zaczęła płakać i opowiedziała wszystko od początku, nie zapominając o wielkiej przysłudze, jaką oddali jej kruk i wrona.
— Biedne dziecię — rzekła z litością księżniczka. — Nie martw się, nie gniewamy się na ciebie, ani na wronę, ani na kruka. Chcę nawet wynagrodzić ich za dobre serce. Odtąd mają prawo przebywania w zamku i otrzymają żywność z naszej kuchni, ale muszą nam przyrzec, że bez naszej wiedzy nie wprowadzą więcej nikogo do zamku.
Książę oddał Gerdzie swoje własne łóżko i życzył, żeby w nim spała spokojnie, a zmęczona dziewczynka na wygodnej, ciepłej pościeli przytuliła znużoną główkę do poduszki, złożyła rączki i szepnęła tylko: — O, jacyż dobrzy ludzie i zwierzęta! — i w tej chwili zasnęła. Nazajutrz księżniczka dała jej prześliczną aksamitną suknię i prosiła bardzo, żeby na zawsze została w pałacu. Ale Gerda poprosiła tylko o wózek i konika, a także o parę bucików, gdyż musiała wędrować dalej i szukać Kaja po szerokim świecie. Więc dostała ciepłe ubranie, buciki i mufkę, a gdy się posiliła, stanęła przed bramą śliczna złocona kareta, zaprzężona w pięknego konia, woźnica i lokaj mieli złote korony na liberii. Sam książę i księżniczka umieścili ją w karecie i żegnali, życząc wszystkiego dobrego. A Gerda płakała i dobra wrona także. Usiadła obok dziewczynki w karecie i odprowadziła ją prawie trzy mile. Dalej bała się jechać, więc sfrunęła na gałąź wysokiego drzewa i trzepotała skrzydłami tak długo, póki mogła dojrzeć złocistą karetę błyszczącą w promieniach słońca. Gerda jechała dalej sama jedna, lecz się nie obawiała głodu ani zimna, gdyż kareta zaopatrzona była w żywność; stały w niej kosze ciastek, pierników, owoców — dzielny konik biegł szybko, więc myślała sobie, że chyba teraz musi znaleźć Kaja. Andersen, Królowa śniegu fragment 300 |
| 2008-11-20 10:23:37 |
Inne artykuły :
- Nowa Gwinea
- W pustyni i w puszczy, rozdział 5, str.2
- W pustyni i w puszczy, rozdział 24, str. 1
- W pustyni i w puszczy, rozdział 35, str. 5
- W pustyni i w puszczy, rozdział 39, str. 1
- W pustyni i w puszczy, rozdział 41, str. 2
- W pustyni i w puszczy, rozdział 43, str. 1
- W pustyni i w puszczy, rozdział 43, str. 2
- W pustyni i w puszczy, rozdział 46, str. 1
- WADY OCZU
- Prus Lalka, Tom 2 rozdział 4
- ABC Mądrego Rodzica: Skuteczna nauka ortografii
- EUROBANK HOME
Polecane :
- biuro wynajem
- sms
- kurs tarota
- azao
- serwery wirtualne
- Noclegi na Litwie
- serwery
- laboratorium
- Przeprowadzki firm Katowice